"Ktokolwiek wymyślił powiedzenie, że pieniądze nie przynoszą szczęścia, zapomniał o słodkich szczeniaczkach" - Gene Hill
Ja- psiara
Kiedyś, patrząc na ludzi rozczulających się nad swoimi zwierzętami myślałam, że są niespełna rozumu. Kobiety kupujące pieskom wymyślne ubranka, emerytki, których kot zjada szynkę z wyższej półki niż one same... psie hotele, fryzjerzy i prezenty dla pupili, także te znajdujące się pod choinką. Jawiło mi się to jako pewien rodzaj patologii. "Ludzie nie mają co robić z pieniędzmi i czasem" - myślałam, nie spodziewając się, że któregoś dnia i ja zostanę "tą świrniętą".
Oczywiście - nie popadajmy w skrajności. Mój pies bywa rozczochrany, nie nosi satynowej kokardki, a to, że je lepiej ode mnie wynika jedynie z faktu, że nie lubię gotować i zbyt często pozwalam sobie na wafelka zamiast świeżej sałatki. Kocham Lokiego, ale jest psem domowym, nie "wystawowcem" - nie noszę go na mięciutkiej podusi, bo od przemieszczania się ma cztery zdrowe łapy... Nie mniej - każdy kto mnie zna pewnie już zauważył, że trochę odbiło mi na jego punkcie. Przysmaki, gadżety "dla psiarzy", czasopismo "Przyjaciel pies"... Na rok 2015 mam już dwa "psie" kalendarze, a przed Świętami planuje kupić Małemu jakiś nieduży upominek. I tak - wsadzę go pod choinkę, tę samą, z której kiedyś tak się śmiałam. Chyba byłam ignorantką, a może po prostu nie wiedziałam, że w sercu każdego człowieka jest takie miejsce, które zostało zarezerwowane dla czterołapego stworzenia. Teraz wiem, że trzeba je tylko odkryć oraz pozwolić sercu przemówić! Apeluję - bądźcie wyrozumiali, bo któregoś dnia też dopaść Was może "psia choroba".
Uparte mleczaki
Problem przetrwałych zębów mlecznych, to coś, co ostatnio nie daje mi spokoju. Niektórzy właściciele nie wiedzą nawet, że psy wymieniają zęby z mlecznych na stałe, ale ja obserwowałam ten proces i nie mogłam wyjść z podziwu - u psów dzieje się to dużo szybciej niż u ludzi. Ząb zaczyna się chybotać, wypada, a w jego miejscu zaraz pojawia się drugi. Na dodatek ma zupełnie inną strukturę. Mleczne zęby Lokiego były drobne i ostro zakończone, takie malutkie szpileczki. Te stałe są zdecydowanie masywniejsze - nie kłują, ale mocno trzymają, są grubsze, znacznie szersze oraz zajmują więcej miejsca. Słowem - wszystko ładnie, pięknie, dopóki nie pojawią się jakieś problemy. "Przetrwałe mleczaki" to przypadłość, która charakterystyczna jest dla ras małych. Wygląda to tak, że psu wyrasta ząb stały, a mleczny siedzi jak siedział i nie planuje mu ustąpić miejsca. W konsekwencji pies ma dwa rzędy zębów. W skrajnych przypadkach tych nadliczbowych może być nawet do kilkunastu. Mały ma dwa. Dwa dodatkowe górne kły. I zbliża się do wieku (9 miesięcy), w którym można stwierdzić, że jeżeli zęby mleczne nie wypadły samoczynnie, to już w ten sposób nie wypadną. Potrzebny będzie zabieg. Nieprzyjemny dla psa, pańci i jej portfela. "Operacja" pod narkozą. Patowa sprawa... Coż - będę dawać znać o tym, jak sytuacja dalej się rozwija.
Mały psi książę ;)
Nie miałam pojęcia, że psy wymieniają zęby! Ale zawsze mnie zastanawiało, dlaczego ugryzienia szczeniaków, nawet takie "w zabawie", aż tak bolą. A starszych psów już nie (wciąż podczas zabawy, oczywiście ;)).
OdpowiedzUsuńDaria
No to w końcu znasz odpowiedź ;). Mleczaki kłują, co samo w sobie jest nieprzyjemne... a w przypadku stałych zębów pies musi użyć więcej siły żeby zabolało (tyle, że ostatecznie boli zdecydowanie bardziej).
OdpowiedzUsuń