„Czasami ma się wrażenie, że zwierzęta, zwłaszcza młode, są jakby naukowcami, którzy nie spoczną, póki nie zbadają tego, co ich interesuje” – Antoni Kępiński
Ostatnio przeważały tutaj wątki wspomnieniowe. Blog ten ma jednak spełniać przede wszystkim funkcje edukacyjne. Choć, dzięki historiom "z życia wziętym", potencjalny właściciel może dowiedzieć się, jak "w praniu" wygląda egzystencja dzielona z psiakiem, to by odpowiednio się nim zająć, musi zapoznać się także z pewną dozą wiedzy teoretycznej. Pamiętając o tym, dziś omówię jeden z tematów, którego wcześniej nie poruszyłam... a powinnam!
Jak nauczyć szczeniaka czystości?
Moim zdaniem najważniejsze są tutaj trzy elementy:
1. Cierpliwość
2. Konsekwencja
3. Nagroda
Po pierwsze...
Decydując się na wychowanie małego psiaka, musimy pamiętać, że nie jest on w stanie nauczyć się załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych na podwórku z dnia na dzień. Jest to związane nie tylko z ograniczonymi możliwościami przyswajania pewnych reguł zachowania, ale i stale postępującym procesem dojrzewania biologicznego - maluch taki ma niewielki pęcherz, a jego układ pokarmowy dopiero przyzwyczaja się do pożywienia, które nie pochodzi od matki. Zanim będzie w stanie wytrzymać bez wypróżniania się określoną liczbę godzin, minie więc trochę czasu... Nie oznacza to jednak, że do tego momentu musimy zwlekać z nauką. Nawet wtedy, kiedy nasz czterołapy nie może jeszcze wychodzić z domu, do jego małego światka przemycać powinniśmy elementy psiej cywilizacji ;)
Do dzieła więc -
Zacznijmy od gazety przy legowisku. Za każdym razem, kiedy zauważymy, że piesek jest w trakcie lub przymierza się do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych, umieszczajmy go na niej. Róbmy to nawet, jeśli jest już "po fakcie", ale tylko jeśli jesteśmy w stanie zadziałać szybko. Nawet po - bagatela - dwóch minutach będzie już "po ptakach", a maluch nie skojarzy ze sobą tych dwóch czynności... (Ćwiczcie refleks ;)).
obserwujcie...
Po czym poznać, że szczeniak zamierza zrobić siku? Sposób na nauczenie się jest jeden... Trzeba to zobaczyć i przeanalizować towarzyszące temu procesowi rytuały. Zwracajmy więc uwagę na to, co maluch robi w momencie "gdy mu się chce" oraz w trakcie wypróżniania. Może ocierać się, kręcić... Sikając zazwyczaj w charakterystyczny sposób rozchyla tylne łapy, a robiąc "dwójkę"- kuca. Spędzając dużo czasu z pieskiem - a szczeniak tego potrzebuje- nietrudno "przyłapać go na gorącym uczynku".
...i wyciągajcie wnioski
Jeśli znamy już rytuały naszego zwierzaka, pilnujemy go... i zanosimy na gazetę. Uparcie, zawsze, do znudzenia. Liczy się konsekwencja. Jeśli maluch załatwi się poza gazetą, pokażmy dezaprobatę - swoją postawą, miną. Jeśli mu się uda - nagradzajmy (dajmy przysmak, pogłaszczmy).
Niestety, muszę Was zmartwić. Choćbyście nie wiadomo jak się starali i byli cierpliwi... nie każdego psiego malca nauczycie robić z gazety kuwetę. Jeśli Wam się uda - gratuluję! Jeśli nie - walczcie dalej. No chyba że szczeniak może już wychodzić na dwór. Wtedy radziłabym skupić się na spacerach.
Spacerujcie,
Ile razy należy wychodzić? Czytałam o kosmicznych liczbach typu "minimum 7 spacerów". Myślę, że to przesada. Zwłaszcza, że szczeniak nie załatwia się zaraz po wyjściu z domu - często potrzebuje nawet do 40 minut spaceru. Nastawcie się więc lepiej na 5 wyjść.
Ja spacerowałam 3 razy dużej oraz 2- krócej. Sprawdziło się.
Przykładowo:
Godzina 8.30 - 45 minut spaceru
Godzina 12.00 - 15 minut
Godzina 15,00 - 45 minut
Godzina 18.00 - 15 minut
Godzina 20.00 - 45 minut
Postępowałam tak do momentu, kiedy Loki "załapał", że na dworze w ogóle można się wypróżnić. Kiedy zaczęło mu się to zdarzać, zmniejszyłam liczbę spacerów do 3 - 4. Co ważne - już przy pierwszym sukcesie (choć - nie miałam złudzeń - był to zwykły przypadek...) włączyłam nagrody.
chwalcie.
Jak nagradzać? Najlepsze są do tego nieduże przysmaki. Należy je dać psu bezpośrednio po tym, gdy zrobi swoje, potem pogłaskać go i pochwalić. Po prostu - czynność wypróżniania musi mu się kojarzyć z czymś przyjemnym. Banał.
Na pewno osiągniecie sukces!
Na koniec...
Pomimo że powyższe wskazówki nie są odkrywcze i, na "pierwszy rzut oka", wydają się nieskuteczne (mija 3. tydzień, a pies nadal czasami załatwia się na dworze, a czasami w domu...), to jednak ich konsekwentne stosowanie, prędzej czy później, naprawdę przynosi pożądany rezultat. Cudów nie ma. Nie pomogą krzyki i kary... Irytacja podnosi ciśnienie nam, a nie dodaje inteligencji czworonogom. Jako początkująca Psia Mama miałam momenty, w których myślałam "Nigdy go tego nie nauczę!", ale - sama nie wiem kiedy - jakoś dałam radę... Wy też możecie! Trzymam kciuki i powodzenia! ;)
Cierpliwość chyba w tym wszystkim najbardziej potrzebna, najważniejsza i najtrudniejsza tym samym :) Szacuneczek!
OdpowiedzUsuńPamiętam, jak trudno było z naszym psem... szczególnie z "dwójką" ;)
OdpowiedzUsuńPamiętam też pierwszy raz, gdy na spacerze usiłował przy sikaniu podnieść łapę :D wcześniej robił tak, jak suczki. Prawie się przewrócił, bo nie mógł utrzymać równowagi na trzech łapach ;) Ale dumny był bardzo!
Daria
Loki wyjątkowo szybko podnosić łapę. Robił to bardzo zręcznie. Najpierw niezbyt wysoko, później coraz wyżej... Ja była dumna ;P.
Usuń